Możliwości, atrybuty i 10.000 godzin treningu
 Oceń wpis
   

 

Negocjacja to sztuka - taka sama jak sprzedaż, malarstwo, rzeźbiarstwo, itp. Jednym z nas to wychodzi lepiej, innym gorzej. Skuteczność negocjacyjna polega na osiąganiu założonego celu przy minimalnym koszcie. Negocjacje to nic innego jak robienie interesów. Czyli tanio wziąć, drogo oddać. Ot cała filozofia. Wydawałoby się, że taka prosta. Często wychodzi jednak odwrotnie – ludzie negocjując, drogo biorą, a potem tanio muszą oddać. W grach negocjacyjnych, które prowadzę, widzę, że uczestnicy ponoszą straszliwe koszty w negocjacjach, dochodząc do WIN - WIN ale koszty ich strasznie obciążają i w zasadzie lepiej byłoby dla nich gdyby nie negocjowali.

W swoim dorosłym życiu robiłem różne rzeczy. Jeszcze w liceum wydawało mi się, że zostanę lekarzem. Wybrałem kierunek biologiczno-chemiczny, co okazało się błędem. W czwartej klasie podjąłem decyzję, że wybieram kierunek ekonomiczny, jakąś bankowość, finanse lub temu podobne. W międzyczasie pojawił się pomysł zostania architektem. W młodym wieku trudno jest poznać patent na własne życie. Zacząłem uczęszczać na lekcje rysunku, po pół roku poddałem się. Rysowanie wciąż tego samego sześcianu prowadziło mnie donikąd. Był też czas w moim życiu, kiedy zajmowałem się fotografią. Niestety pomimo, że fotografię kochałem, nie potrafiłem zrobić artystycznego zdjęcia. Zdjęcia potrafiłem zrobić poprawnie pod względem rzemiosła, techniki, światła, ale nie umiałem zrobić zdjęcia artystycznego. Teraz wiem że nawet jeśli fotografii czy architekturze poświęciłbym ponad 10.000 godzin, szlifując swój warsztat, nigdy nie robiłbym (jedno, dwa może tak) zdjęć na miarę Anne Leibovitz czy Ryszarda Horowitza ani nie tworzyłbym projektów na miarę Daniela Libeskinda. Byłbym jednym z wielu, niczym nie wyróżniającym się architektem lub fotografikiem. Czy spełnionym? Nie sądzę. Teraz już wiem, że nie posiadam pewnych atrybutów związanych z pięknem i wrażliwością, co spowodowało, że nie zostałem architektem ani fotografikiem. Nie umiem widzieć tego co widzą inni. Widzę inne rzeczy, których inni nie widzą. I sądzę, że nawet gdyby poświęcili 10.000 na trening, nadal nie widzieli by tego co z łatwością widzę ja.

Na moje szczęście, w wieku 30 lat odkryłem u siebie swoje atrybuty i umiem je wykorzystać. Daje mi to poczucie spełnienia, radości, zadowolenia z tego co robię. Moja praca nie jest dla mnie katorgą, lecz przyjemnością. Żyję z tego co lubię robić i robię to bardzo dobrze. Chcę dalej się rozwijać a to powoduje, że optymistycznie patrzę w swoją przyszłość.

Z pewnością "psa można nauczyć wchodzić na drzewa, ale czy nie lepiej znaleźć wiewiórkę?"

Komentarze (2)
Oczekiwania ponad swoje możliwości Efekt YoYo w nauce
1 | 2 |
O mnie
Tomasz Piotr Sidewicz - Redaktor Naczelny
Jesteś na stronie archiwum z lat 2010-2014 czasopisma "Wiedza To Władza", zarejestrowanego w Sądzie Okręgowym w Łodzi, pod numerem 1430.
Najnowsze komentarze
2014-09-07 12:50
duzamasa:
Handlowcu! Sprzedawaj albo giń!
To rozwinę problem, który mnie interesuje. Najczęściej sprzedawcy "wyczekują", aż u klienta[...]
2014-09-01 13:03
TPS:
Handlowcu! Sprzedawaj albo giń!
Niestety, ale nie przypominam sobie żadnych książek traktujących o strategiach challengera.[...]
2014-08-24 16:09
duzamasa:
Handlowcu! Sprzedawaj albo giń!
A czy zna Pan może jakieś książki rozwijające temat strategii "Challanger"-a? Głównie chodzi mi[...]
2014-02-14 11:03
TPS:
Badanie pisma w biznesie - J.D. Rockefeller
Analiza pisma wymaga pokory i olbrzymiej wiedzy oraz doświadczenia. Pomijając efekt[...]
2013-12-29 22:46
Łysienie:
Badanie pisma w biznesie - J.D. Rockefeller
Nigdy nie byłem przekonany o tym, że po piśmie można "poznać" człowieka, ale możliwe, że dobry[...]
2013-12-22 01:22
wokol.dziecka:
Dojrzałość emocjonalna w biznesie
Wesołych świąt! :)