Badanie pisma i jego wykorzystanie w biznesie
 Oceń wpis
   

Czy w biznesie, który jest tak przyziemny i do granic zero-jedynkowy może mieć zastosowanie (pseudo)nauka jaką jest psychologia pisma? W najbliższych artykułach z zakresu psychologii pisma i jej wykorzystania w biznesie zamierzam pokazać, że można tę wiedzę wykorzystać w biznesowej praktyce. Nie zamierzam udowodniać, że psychologia pisma ma jak najbardziej naukowe podstawy sięgające do neurologii, psychiatrii, fizjologii ludzkiego ciała. Pozostawiam czytelnikom wybór decyzji na bazie ich wiedzy, którą posiadają w wymienionym przeze mnie obszarze.

Wiele lat temu, kiedy zajmowałem się obsługą handlu zagranicznego natrafiłem na kontrahenta, producenta pewnych dóbr, dla którego miałem już gotowego importera. Rozmowy poszły gładko, jedyne co wielce mnie nurtowało, to zapewnienie po stronie mojego klienta, że na wszystkie swoje towary daje dożywotnią gwarancję. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów producent oferował rzeczy, które w wyniku używania (niestety muszę zachować pewne szczegóły dla siebie) naturalnie się zużywały. Na moje pytanie co wtedy, odpowiedział, że na swój koszt wymienia elementy, które ulegną zniszczeniu. W grę wchodził kontrakt na kilkanaście tysięcy sztuk. Zakładając, że tylko co 10 użytkownik wysłałby w ramach gwarancji produkt do producenta, dawało to ponad 1000 możliwych reklamacji w przeciągu 2-3 lat. Zupełnie tego nie rozumiałem ale podałem mojemu klientowi umowę do podpisania. Na moje szczęście własnej umowy nie podpisałem, stąd na umowie pierwszy znalazł się podpis mojego klienta. Kątem oka widziałem jak szybko kreśli pętlice, które wydawały się nad wyraz duże, żeby nie powiedzieć, że były wielkie. Podpis zajął sporą cześć wolnego miejsca, a swoim wyglądem przypominał jednego wielkiego bohomaza składającego się w zasadzie z balonów, pętel i węzłów. Był absolutnie nieczytelny pomimo że składał się z kilkudziesięciu tzw gramm (GRAMMA to konstrukcyjnie wyodrębniona część znaku graficznego). Przyjrzałem się z uwagą temu co widziałem i lekko się zawahałem. Moja intuicja szybko powiązała fakty dotyczące dożywotniej gwarancji oraz oderwanego od pragmatycznej rzeczywistości biznesmena, którego profil jawił się ze złożonego podpisu. Pętlice w piśmie mówią o marzycielstwie, wrażliwość na piękno, bogactwie wewnętrznych przeżyć, uczuciowości. Należy jednak wziąć pod uwagę, że to czym dysponowałem w postaci próbki pisma to tylko podpis, do tego nieczytelny. Czy miałem zatem wystarczającą ilość informacji aby podjąć na jej podstawie jakiekolwiek decyzje biznesowe? Przecież to, że ktoś jest wrażliwy na piękno, ma marzycielską naturę i prowadzi bogate życie wewnętrzne nie pozbawia go możliwości robienia interesów.

Podpis każdego z nas jest swoistą wizytówką, jaką posługujemy się względem innych. Tak jak zwykłe notatki możemy czynić wyłącznie na swój użytek, tak podpis zawsze adresowany jest do kogoś innego. Oczywiście w skrajnych przypadkach samouwielbienia, piszący może sam do siebie podpisywać swoje bazgroły. W kontekście, w którym zafunkcjonował podpis mojego klienta, adresatem jego podpisu byłem ja jako strona kontraktu. Dlaczego jest to ważne? Zanim rozwinę temat, przeprowadź Czytelniku swój własny test dotyczący składanego przez Ciebie podpisu. Przyjrzyj się w jaki sposób podpisujesz bardzo ważne dokumenty, np. akt ślubu, a w jaki sposób składasz podpis na dokumentach o mniejszej dla Ciebie wadze, np. podczas odbioru listu poleconego. Spójrz na swój podpis, kiedy odbierasz bolesny mandat od policjanta oraz porównaj go do podpisu, który złożyłeś na dokumentach bez jakiegokolwiek nadmiernego stresu.

Za pismo odpowiada kilka obszarów mózgu. Podstawowy z nich to tzw móżdżek, który odpowiada za koordynację ruchową, decydując, które mięśnie mają pracować, stale kontrolując przebieg ruchu i wprowadzając automatyczne poprawki. Za świadome ruchy ciała odpowiada kora ruchowa, znajdująca się w kresomózgowiu. Musimy pamiętać, że psychologia pisma opiera się o zasadę, że każdy neurologiczny impuls posiada swój unikalny neuromięśniowy odpowiednik. Mówiąc prostszym językiem, każda emocja powiązana jest z określonym objawem fizjologicznym. Będzie to bicie serca, szybkość oddechu, napięcie mięśni, poziom energii, postawa, ruch, temperatura ciała, wyraz twarzy, ton głosu, kolor skóry. Stąd też patrząc na pismo jako zapis ruchu mięśni, kontrolowanych nieświadomie przez móżdżek, oraz świadomie przez korę ruchową można zbadać co takiego dzieje się w głowie piszącego. Prostym testem na zależność między pracą mózgu a obrazem pisma jest posługiwanie się przez dzieci w wieku wczesnoszkolnym dużymi pętlicami, które w piśmie dorosłych interpretowane będą jako przesadne marzycielstwo, a nawet infantylizm. Z wiekiem dzieci dorośleją, pozbywają się złudzeń, mniej marzą i zaczynają twardo stąpać po ziemi, stąd ich pismo staje się bardziej patykowate.

Co mówi sam podpis? W najprostszym ujęciu za kogo chcielibyśmy uchodzić pośród innych. W normalnych warunkach analiza pisma na podstawie sygnatury probanta powinna być uzupełniona odpowiednią próbką jego pisma. Analizowanie podpisu całkowicie oddzielnie od pisma wiąże się z ryzykiem błędnego sprofilowania osobowości probanta. To dlatego, że pismo pokazuje, jaki każdy z nas jest, a nasz podpis ujawnia, jak chcemy aby postrzegali nas inni. Szczególnie ważnych informacji dostarcza analiza różnic pomiędzy podpisem a tekstem właściwym. Dlatego nie można podpisów traktować jako nieistotnych źródeł informacji o probancie, bo choć mogą być niewystarczające w celu pełnej analizy, to są jednak nieodłączną częścią życia probanta. Każdy z nas za każdym razem kiedy składa swój podpis, składa pewnego rodzaju oświadczenie do siebie i do reszty świata, mówiąc: "Patrz, o to kim jestem!". Oznacza to, że podpis jest odzwierciedleniem tego, jak się zachowujemy w sytuacjach publicznych, pośród ludzi. Dlatego też, przeważnie nasze podpisy są większe, niż pismo którym się posługujemy. Wynika to z faktu, że większość z nas chciałaby uchodzić za kogoś ważniejszego niż jest w rzeczywistości, z tzw uznaniem społecznym. Ujawnia się to w naszym podpisie.

Wracając do mojego klienta - decyzja, którą podjąłem po analizie podpisu była jednoznaczna - wycofuję się ze współpracy! Powód? Konsekwencje robienia interesów z człowiekiem, którego pismo wskazuje na przesadne marzycielstwo i infantylizm mogą być bolesne zarówno dla mnie jako pośrednika, jak i dla importera. Biznes jest dla ludzi twardo stąpających po ziemi.

Więcej na temat badań pisma znajdziesz w kwartalniku grafologiczno - kryminalistycznym Krymigraf, wydawnictwa Wolumen www.wolumen.org/wydawnictwo/

Komentarze (0)
Zarządzanie to wywieranie wpływu Czy spece od brudnej roboty...
1 | 2 |
O mnie
Tomasz Piotr Sidewicz - Redaktor Naczelny
Jesteś na stronie archiwum z lat 2010-2014 czasopisma "Wiedza To Władza", zarejestrowanego w Sądzie Okręgowym w Łodzi, pod numerem 1430.
Najnowsze komentarze
2014-09-07 12:50
duzamasa:
Handlowcu! Sprzedawaj albo giń!
To rozwinę problem, który mnie interesuje. Najczęściej sprzedawcy "wyczekują", aż u klienta[...]
2014-09-01 13:03
TPS:
Handlowcu! Sprzedawaj albo giń!
Niestety, ale nie przypominam sobie żadnych książek traktujących o strategiach challengera.[...]
2014-08-24 16:09
duzamasa:
Handlowcu! Sprzedawaj albo giń!
A czy zna Pan może jakieś książki rozwijające temat strategii "Challanger"-a? Głównie chodzi mi[...]
2014-02-14 11:03
TPS:
Badanie pisma w biznesie - J.D. Rockefeller
Analiza pisma wymaga pokory i olbrzymiej wiedzy oraz doświadczenia. Pomijając efekt[...]
2013-12-29 22:46
Łysienie:
Badanie pisma w biznesie - J.D. Rockefeller
Nigdy nie byłem przekonany o tym, że po piśmie można "poznać" człowieka, ale możliwe, że dobry[...]
2013-12-22 01:22
wokol.dziecka:
Dojrzałość emocjonalna w biznesie
Wesołych świąt! :)